1

CZYLI STRONA POŚWIĘCONA NAJLEPSZYM KAWAŁOM W SIECI :) TU ZNAJDZIESZ STARE I NOWE DOWCIPY, HUMOR ZESZYTÓW, ŚMIESZNE OPOWIADANIA I TEKSTY. MIŁEJ LEKTURY:)

ZACZNIJ Z NAMI DZIEŃ NA WESOŁO!

*      *       *

KAPTUREK

Baca z Murzasichla u lekarza w Nowym Targu;
- Panie dochtorze, bolom mnie jaja jak dupce…
Lekarz obejrzal i mowi:
- Drogi baco, ja tu was dobrze znam i te wasza gware rozumiem i wiem co wam dolega ale jakbyscie tak mniej po goralsku powiedzieli co wam jest bo jakby inny lekarz sie trafil co nie rozumie waszej mowy – to nie bedzie wiedzial i jak wam pomoze? Bo musze was baco do Krakowa skierowac na badanie do kliniki. Jak tam bedziecie i sie was beda pytac co wam jest to mowcie ze bola was jadra przy stosunku.
Baca wraca do swojego Murzasichla pekaesem i przysiada sie do niego sadsiadka ktora akurat tez wracala z Nowego Targu:
- A witojcie kumie.
- A pochwalony, kumo! Gdziesta bywali?
- A na targu z bundzem i zentyca, a wy baco?
- A jo u dochtora.
- Jezusicku, a co wom baco jest!
- A widzicie kumo, bolom mnie jadra przy stosunku.
- Jak godocie?
- Nie, jak dupce.

*      *      *

W wagoniku kolejki na Kasprowy turysta konwersuje z góralem:
- Baco, a co by było, gdyby ta lina się urwała?
- A to by było…. trzeci roz w tym tygodniu..

*      *      *

Tańczy Hrabia z jakąś Baronową na balu.
W pewnym momencie odzywa się:
- Pani Baronowo, czy oddałaby mi się Pani za milion dolarów?
Baronowa “oburzona” – no jak to, Panie Hrabio?
Hrabia: Niech Pani pomyśli, chodzi o milion dolarów.
Baronowa po chwili: Za milion dolarów oddałabym się Panu, Panie Hrabio..
Hrabia po chwili zagaduje: A czy oddałaby mi się Pani za jednego dolara?
Baronowa oburzona: Ależ Panie Hrabio, za kogo mnie pan ma?
Hrabia: To już ustaliliśmy, teraz się targujemy….

*      *       *

Dwie blondynki kłócą się, na co pójść do kina:
- Chodźmy na “Matrixa”.
- Nie, lepiej na “Aniołki Charliego”.
- Lepiej na “Matrixa”!
- Nie, na “Aniołki”!
Wtrąca się brunetka:
- To może pójdziecie na kompromis?!
Blondynki:
- Fajnie, a gdzie grają?

*      *      *

Podczas wizyty w szpitalu psychiatrycznym gość pyta ordynatora jakie kryteria stosują, aby zdecydować czy ktoś powinien zostać zamknięty w zakładzie czy nie.
Ordynator odpowiedział:
- Napełniamy wannę, a potem dajemy tej osobie łyżeczkę do herbaty, kubek i wiadro i prosimy, aby opróżnił wannę.
- Aha, rozumiem – powiedział gość – normalna osoba użyje wiadra, bo jest większe niż łyżeczka czy kubek.
- Nie – powiedział ordynator- normalna osoba pociągnęłaby za korek. Chce pan pokój z widokiem czy bez

*      *      *

Idzie turysta szlakiem i spotyka starego górala i pyta się go
-Góralu ile wy macie lat?
-143
-E to pewnie wy nie palicie tytoniu
-Chłopcyku widzisz te stodołę
-No widzę
-Przez całe moje życie wypaliłem tyle tytoniu co jest siana w tej stodole
- A to pewnie wódki żeś nie pił
-Widzisz ten strumyk
-A no widzę
-Tyle wódki przez moje gardło się przelało co w tym strumyku wody płynie
-A to ty na pewno nie dupcyłeś w ogóle
-na to góral odpowiada , widzisz te kose na stodole?
-No widzę i co?
-Jak śmierć przyszła do mnie to tak ją wydupcyłem że ino kose
zostawiła

*      *      *

Eliminacje do finału miss Polonia. Prowadzący wskazuje dłonią trzy kandydatki:
- Pani, pani i… pani!
- I jeszcze ja, ja!! – krzyczy pewna blondynka.
- No dobrze, to jeszcze pani – zgadza się prowadzący – Ubierać się i do domu!

*      *      *

Nachlany facet na weselu podchodzi do orkiestry i mówi:
- Zagrajcie myzerej
Orkiestra nie wiedząc o co chodzi grają co innego. Koleś podchodzi znowu:
- Zagrajcie myzerej
Ale jak to leci – pyta orkiestra.
Facet odchodzi, ale zaraz podchodzi znów
- Zagrajcie myzerej
- Panie daj jakieś nuty, słowa.
A on:
Myzerej pancerni…

*      *      *

Barman podchodzi do faceta który już od 5 godzin ciągle powtarza: “tego się nie da wytłumaczyć” (przy piwie) i pyta się gościa:
- Czego się nie da wytłumaczyć?
- No to słuchaj pan. Dzisiaj wieczorem podchodzę do swojej Mućki ją doić, stawiam krzesełko, siadam, a ona mnie bach kopytem, bach kopytem. No to wziąłem pęta, spętałem, siadam, a ona mnie pach ogonem, pach ogonem. Co robić, pęta nie ma, ale pasek od spodni jest i na górze rura od dojarki? No więc przywiązałem ogon do rury na górze, a tu moja Mańka wchodzi!! Tego się nie da wytłumaczyć!!!

*      *      *

Bóg zainteresował się życiem polskich studentów. Postanowił posyłać aniołka na ziemię, by wybadał sytuację i dostarczał raporty. Tak więc pierwsza wizyta była w październiku. -No i jak tam? – pyta Bóg -Studenci medycyny wszystkich uczelni kują 3h na dobę. Uniwerki chleją. Politechniki chleją. Niedługo potem aniołek znów wrócił i zameldował: -Studenci medycyny wszystkich uczelni kują 5h na dobę. Uniwerki piją. Politechniki chleją. Trzy tygodnie przed sesją przyszedł kolejny raport: -Studenci medycyny wszystkich uczelni kują 10h na dobę. Uniwerki trzeźwieją. Politechniki chleją. W przeddzień rozpoczęcia sesji: -Studenci medycyny wszystkich uczelni kują 16h na dobę. Uniwerki uczą się. Politechniki się modlą. A Bóg na to: -No i oni zaliczą!

*      *      *

Do domu wpada uradowany mąż. Mówi do żony: – Kochanie wygrałem w totka. Żona siedzi cicho i nagle mówi: – Mamusia nie żyje. Na to mąż krzyczy z radości: – Ale jaja, kumulacja !

*      *      *

Stoi krowa nad brzegiem rzeki i pali trawkę. Przymulona, wzrok mętny. Podpływa do niej młody bóbr i pyta: – Ty, krowa – co Ci tak dobrze? Krowa na to: – A, palę sobie trawkę. Bóbr: – A co to jest? Krowa: – Nie wiesz? Aaaa, młody jesteś. Weź tu skręta, zaciągnij się porządnie, zanurkuj sobie, popłyń do swego żeremia, wróć, wypuść dym i zobaczysz, jakie to przyjemne. Jak postanowili, tak zrobili. Boberek zaciągnął się, zanurkował, ale że pierwszy raz, więc od razu pod wodą zaczęło go brać. Wynurzył się więc i położył na brzegu. W tym momencie podpłynął do niego hipopotam i zapytał, co mu tak dobrze. Bóbr opowiedział o krowie, która stoi nad brzegiem i daje pociągnąć trawkę. Hipopotam zanurkował więc, podpłynął do krowy, wynurzył się przed nią i powiedział: – Cześć! Na to krowa, krztusząc się dymem, krzyknęła: – Bóbr! Wypuść dym!

*      *      *

Spotyka poseł Biedroń na ulicy marszałkowskiej biedniutkiego i siwiutkiego staruszka. Starusze przejęty spotkaniem posła pyta drżący głosem: -”Panie pośle, Panie Biedroń jak ŻYĆ?!!!!” Zaskoczony pan Robert spogląda nieufnie na dziadka i obmacując tylne okolice skrzywiony odpowiada: -” Po wczorajszej orgii BOLI JAK CHOLERA!!!!!”

*      *      *

Profesor: Wiedzą państwo ile to jest ćwiartka? Studenci: Hehehe, wiemy. Profesor: To będą państwo na pewno wiedzieć ile to będzie cztery ćwiartki. Studeńci: (zgranym chórem): LITR!! Profesor: Miałem na myśli że będzie to 1, ale widzę że dla państwa ta jednostka może stać się pomocna

*      *      *

Amerykanie przez pomyłkę wystrzelili rakietę, stracili nad nią kontrolę no i niestety spadła ona na terytorium ZSRR. Rozwaliłaa całe miasto, 250 000 tysięcy ofiar, pożary, zniszczenia. Prezydent USA dzwoni do I Sekretarza ZSRR: – Towarzyszu, przepraszamy, to przez pomyłkę. Bardzo nam przykro, za wszystko zapłacimy, odszkodowanie, odbudowę i w ogóle wszystko na nasz koszt. I Sekretarz mówi: – OK, nie ma sprawy, ponieśliśmy straty, no ale w sumie każdemu się to mogło trafić. Zgoda. Niestety inni członkowie biura politycznego ZSRR nie byli na tyle wyrozumiali i nakłonili I Sekretarza do odwetu. Niestety okazało się, że cały arsenał ZSRR to gumowe atrapy. No ale honor honorem – odwet musi być. Jak zdecydowali, tak zrobili – wystrzelili gumową atrapę. Po jakimś czasie I Sekretarz dzwoni do Prezydenta USA: – Towarzyszu Prezydencie, przepraszamy, błąd jak cholera, wystrzeliliśmy rakietę, bardzo nam przykro, zapłacimy – tylko nam wybaczcie…. Prezydent na to: – Towarzyszu I Sekretarzu, ja rozumiem, każdemu się może przytrafić, no ale tu u nas jest tragedia! 15 miast w gruzach, miliony zabitych, straty trudne do oszacowania a rakieta dalej skacze i skacze!

*      *       *

Mosiek złapał złotą rybkę: – Jesteś Żydem?- pyta rybka. – Tak – To już mnie lepiej zjedz.

*      *      *

Cygan: Bracie perfumy po 20zł Facet: Nie mam tyle. Cygan: To za 10zł Facet: To wezme 2 sztuki.

*       *      *

Zabrałem swojego psa do opieki społecznej, spytać jaki zasiłek mu przysługuje. Facet za ladą powiedział “Idioto, nie przyznajemy pieniędzy psom!” Więc sprzeczałem się z nim. “Dlaczego nie? Jest brązowy, śmierdzi, w życiu nie przepracował ani jednego dnia i nie mówi słowa po polsku.” Facet odpowiedział “Pierwszy przelew będzie w poniedziałek.”

*      *      *

- Cześć, jak się miewasz? – Zmęczony jestem, bardzo zmęczony. – Co robiłeś? – Biegałem. Dużo biegałem. Biegałem, biegałem, a potem seks. – Znaczy, dogonili…

*      *      *

Na egzaminie z medycyny znajduje się student i studentka. Profesor zadaje pytanie: – Jaki narząd u człowieka może podwójnie powiększyć swoją średnicę? Student: źrenica. Studentka: penis Na to profesor: – Panu gratuluję zdanego egzaminu a pani wspaniałego chłopaka.

*      *      *

Park. W parku ławka, a na ławce siedzi chłopak z dziewczyną. Dziewczyna siedzi na kolanach u chłopaka. – Kochanie, może nazwałbyś mnie jakimś fajnym określeniem. Jakimś zwierzątkiem czy coś… – Ok.. Kureczko Ty moja. – A dlaczego akurat kureczko? – Bo mi na jajkach usiadłaś

*      *      *

Dwóch chłopców rozmawia w przedszkolu: -Mój tata pływa w marynarce- chwali się pierwszy -A mój w kąpielówkach -odpowiada drugi.

*      *      *

Wsiada pijany mężczyzna do pierwszej lepszej taksówki. Taksówkarz się pyta: – Dokąd jedziemy? – Do domu! – A dokładniej !? – Do sypialni na drugim piętrze.

*      *      *

Zaciekawiony profesor pyta studentów dlaczego nazywają swoją koleżankę “grypa”? Studenci nie kwapią się z odpowiedzią, profesor jednak nalega. Odzywa się jeden ze studentów: – No bo wie pan… grypę miał każdy.

*      *      *

Idzie ksiądz przed plebanią w nowych butach, przechodzi babka i pyta – Zamszowe ? A ksiądz: -A nie, bo za swoje

*       *       *

Dzień po ostatniej wieczerzy wszyscy skacowani leżą tylko Jezus postanawia wstać i przejść się po Jerozolimie ponauczać trochę … Wraca po dwóch godzinach patrzy a tam znowu impreza wino śpiew dziewczyny … podchodzi do Św.Piotra i zapytuje: -Piotrze skąd wzięliście pieniądza na taką imprezę? Przecież wczoraj wszystko się skończyło? Św.Piotr tak patrzy rozgląda się dookoła i rzecze: -Ja to mało wiem ale podobno Judasz coś sprzedał…

*       *       *

Pewni ludzie zastanawiali się na Ukrainie, co posadzić wokół Czarnobyla: -Buraki?-pada pierwsza propozycja -Nie,bo krowy pozdychają. -No to może ziemniaki? -Nie,bo ludzi potruje. -Posadźmy tytoń, a na papierosdach napiszemy: “Minister Zdrowia ostrzega po raz ostatni”

*       *       *

Idzie gepard przez dżunglę i słyszy wołanie: – Na pomoc! Patrzy, a tu słoń wpadł do rozpadliny i nie może się wydostać. – Pomóż mi wyjść – prosi słoń. – No dobra – odpowiada gepard i podaje mu łapę. Okazuje się, że słoń jest za ciężki, więc gepard proponuje: – Skoczę po mojego kumpla jaguara, razem cię wyciągniemy. Niedługo potem gepard wrócił wraz z jaguarem i razem wyciągnęli słonia. Minął tydzień. Idzie słoń przez dżunglę i słyszy wołanie o pomoc. Podchodzi, patrzy, a tu gepard wpadł do rozpadliny i nie może się wydostać. – Pomóż mi, słoniu! – Bardzo chętnie, mój przyjacielu – odpowiada słoń. – Podam ci mojego członka, złapiesz go łapkami i zaraz cię wyciągnę. Słoń podał członka gepardowi. Ten złapał się i po chwili wyszedł z dziury. Jaki z tego morał? – Jak masz dużego członka, to niepotrzebny ci jaguar.

*      *       *

Mężczyzna wchodzi wieczorem do lokalu. Spostrzega siedzącą przy barze atrakcyjna kobietę. Podchodzi i zagaja: – Co porabiasz ślicznotko? Ona patrzy mu głęboko w oczy i odpowiada: – Co porabiam? Dymam, kogo popadnie. Wszystkich jak leci. Starannie, na wylot i wszędzie. W domu, w biurze, nawet tutaj. Uwielbiam dymać, kogo się da i gdzie się da, od kiedy skończyłam naukę, nie robię nic innego.Na to on: – No proszę, coś podobnego! Ja tez jestem prawnikiem. A pani mecenas to w której kancelarii pracuje ?.